Grafik poradni kardiologicznej nie zna pojęcia luzu. Pacjent wchodzi z wynikami, wychodzi z zaleceniami, a w drzwiach czeka już następny. Dokumentacja u specjalisty ma przy tym swoją własną arytmetykę: im krótsza wizyta, tym większą jej część potrafi pochłonąć opis, bo opisu nie da się skrócić proporcjonalnie do czasu przyjęcia.
Dlaczego opis specjalisty jest długi
Wizyta w poradni specjalistycznej rzadko kończy się na „bez zmian”. Trzeba odnieść się do wyniku badania, zestawić go z poprzednim, uzasadnić modyfikację leczenia, zapisać zalecenia i często sformułować informację dla lekarza kierującego. Każdy z tych elementów jest potrzebny i żaden nie znika tylko dlatego, że na wizytę przewidziano mało czasu.
W praktyce oznacza to wybór, który zna każda poradnia: pisać przy pacjencie kosztem rozmowy albo po pacjencie kosztem grafiku. Trzecia opcja, czyli po wszystkich pacjentach, kosztuje z kolei wieczór.
Inna praca niż w POZ
O tym, jak dyktowanie zmienia dzień w podstawowej opiece, pisaliśmy w tekście o dokumentacji głosowej w POZ. Poradnia specjalistyczna to inne realia: mniej pacjentów, ale gęstszy opis na każdego; mniej wątków socjalnych, więcej wartości, parametrów i nazw; częsty kontekst wcześniejszych badań.
To akurat sprzyja dyktowaniu. Opis specjalistyczny ma przewidywalną strukturę, którą lekarz i tak wypowiada w myślach, zanim ją zapisze. Wypowiedzenie jej na głos nie dodaje pracy, tylko zdejmuje jedno ogniwo: przepisywanie własnych myśli przez klawiaturę.
Moment, w którym głos wygrywa
Najlepszy moment na dyktowanie w poradni to omawianie wyników i zaleceń. Lekarz i tak mówi wtedy do pacjenta rzeczy, które muszą trafić do opisu: co pokazuje badanie, co zmieniamy w leczeniu, kiedy kontrola. MediMic zamienia te słowa na tekst w miejscu, w którym stoi kursor, więc opis powstaje równolegle z rozmową, a pacjent przy okazji słyszy, co znajdzie się w jego dokumentacji.
Zostaje przegląd tekstu przed zatwierdzeniem, najlepiej jeszcze przy pacjencie. W wypadku wartości i nazw leków ten rzut oka jest obowiązkowy niezależnie od sposobu, w jaki opis powstał.
Liczby i parametry: uwaga w dobrym miejscu
Opis specjalistyczny jest gęsty od wartości, a to właśnie przy wartościach zapis mowy wymaga największej dyscypliny. Sprawdza się prosta praktyka: parametr dyktować osobnym, krótkim zdaniem, wyraźnie i razem z jednostką. Tekst zyskuje wtedy podwójnie, bo liczby stoją na widoku także dla tego, kto będzie opis czytał, i dla samego autora przy przeglądzie przed zatwierdzeniem.
Podobnie z nazwami leków przy modyfikacji terapii: pełna nazwa wypowiedziana spokojnie kosztuje sekundę, a oszczędza poprawek w miejscu, w którym pomyłka byłaby najdroższa. Więcej takich nawyków zebraliśmy w poradniku dyktowania.
Rytm dnia zamiast dogrywki
Zmiana, którą widać najszybciej, dotyczy końca przyjęć. Jeżeli opisy powstają w trakcie wizyt, ostatni pacjent oznacza koniec pracy, a nie początek jej drugiej części. Grafik przestaje mieć ukryty aneks, o którym wie tylko lekarz i jego rodzina.
W poradni specjalistycznej ten efekt jest wyraźniejszy niż gdziekolwiek, bo dysproporcja między czasem wizyty a objętością opisu jest tam największa. Dokumentacja u specjalisty nie zniknie i nie powinna. Może za to powstawać wtedy, kiedy trwa wizyta, a nie wtedy, kiedy powinien trwać wieczór.
