Prezentacja trwa dwadzieścia minut i wygląda znakomicie: gładkie zdania, uśmiechnięty lekarz na slajdzie, opis powstający sam. Potem zostaje pytanie, na które slajdy nie odpowiadają: czy to zadziała u mnie, w moim gabinecie, przy moich pacjentach. Jak wybrać narzędzie głosowe, żeby nie przekonać się o tym dopiero po podpisaniu umowy? Najprościej zadać kilka pytań, na które odpowiedź da się sprawdzić.
Czy zadziała tam, gdzie pracuje gabinet
Pierwsze pytanie brzmi prozaicznie: co trzeba zrobić, żeby tekst pojawił się w programie, w którym gabinet prowadzi dokumentację. Odpowiedzi bywają dwie i różnią się wszystkim.
Jedna to integracja: projekt po stronie dostawcy oprogramowania, uzgodnienia, terminy, czasem opłata. Druga to mechanizm niezależny od programu. MediMic działa jak klawiatura USB, więc tekst pojawia się tam, gdzie stoi kursor, bez umawiania czegokolwiek z działem IT.
Pytać należy przy tym nie o deklarację zgodności z konkretnym systemem, tylko o sam mechanizm. Deklaracja jest obietnicą, mechanizm da się sprawdzić od ręki, na własnym komputerze.
Co się dzieje z tym, co lekarz powie
Drugie pytanie dotyczy danych pacjentów i zasługuje na konkrety zamiast zapewnień. Kto ma dostęp do materiału, jak długo jest przechowywany, czy trafia do podwykonawców, czy służy do trenowania modeli, co dzieje się po zakończeniu umowy.
Odpowiedź „jest bezpiecznie” nie jest odpowiedzią. Pełną listę pytań zebraliśmy w tekście o bezpieczeństwie danych pacjentów. Odpowiedzi na nie powinien mieć każdy dostawca, my też.
Jak wygląda zapis, kiedy mówi się normalnie
Tu zaczyna się część, której nie da się ocenić z materiałów marketingowych. Demonstracje nagrywa się w ciszy, wyraźnie i bez pośpiechu. Prawdziwy test wygląda inaczej: własne tempo, własne przyzwyczajenia językowe, nazwy leków używane na co dzień, skróty, skierowanie, gwar zza ściany.
O to trzeba poprosić przed decyzją: o możliwość podyktowania kilku własnych opisów, najlepiej tych najczęstszych. Interesuje przy tym jedna rzecz mierzalna po ludzku, czyli ile poprawek zostaje po dyktowaniu i jakiego są rodzaju. Literówka to co innego niż zamieniona nazwa leku.
Osobne pytanie należy się polskiej terminologii medycznej, bo tu ogólne narzędzia do rozpoznawania mowy radzą sobie najsłabiej i to właśnie ta różnica decyduje o tym, czy dyktowanie ma sens.
Ile kosztuje pierwszy tydzień
Cena z cennika to nie cały koszt wejścia. Do rachunku wchodzi czas: instalacja, konfiguracja, szkolenie, ewentualne zaangażowanie informatyka i tygodnie, w których pracuje się wolniej niż zwykle.
Pytania są proste. Co muszę zrobić pierwszego dnia? Czy potrzebuję zgody i pracy działu IT? Ile trwa nauka obsługi? Jak wygląda praca, zanim się przyzwyczaję? Realistyczny obraz pierwszych dni opisaliśmy w relacji z pierwszego tygodnia z narzędziem głosowym.
Osobna sprawa to koszt wyjścia, o który mało kto pyta przed podpisem. Co się dzieje przy rezygnacji, na jak długo wiąże umowa i czy zostaje po niej cokolwiek, czego nie da się używać dalej.
Kto odpowiada za to, co trafia do podpisu
Ostatnie pytanie jest najważniejsze i jednocześnie najczęściej pomijane, bo brzmi niewygodnie. Co narzędzie robi z wypowiedzią lekarza, zanim pokaże mu tekst?
Im mniej po drodze zmienia, tym mniej zostaje do sprawdzania, a sprawdza lekarz, bo to on podpisuje dokumentację. Dostawca, który obiecuje, że tekstu nie trzeba już czytać przed podpisem, obiecuje za dużo. Dlaczego, wyjaśniamy w tekście o odpowiedzialności za dokumentację.
Jak wybrać narzędzie głosowe: test na własnych opisach
Wybór narzędzia głosowego nie jest wyborem technologii, tylko sposobu pracy na najbliższe lata. Dlatego lepiej oprzeć go na czterech rzeczach, które da się sprawdzić samodzielnie: mechanizmie zapisu tekstu, konkretnych odpowiedziach o dane, jakości zapisu na własnych opisach i realnym koszcie pierwszego tygodnia.
Jeżeli po takim teście zostaje mniej poprawiania i mniej wieczorów przy kartach, decyzja jest prosta. Jeżeli nie, żadna prezentacja tego nie nadrobi. Mniej pisania, więcej leczenia: to jedyna obietnica, którą warto sprawdzić własną praktyką, zanim się jej uwierzy.